Kiedy robiłam pierwsze porządki w szafie, żeby stworzyć swoją kapsułową garderobę, kierowałam się bardzo prostą zasadą: jeśli nie wiem, czy coś zostawić – patrzę na metkę. Jeśli widzę 100% poliester, decyzja jest łatwa. Oddaję. Sprzedaję. Wypuszczam w świat.
Zostawiam tylko wtedy, gdy poliester występuje jako domieszka, w podszewce albo jest niezbędny do zachowania kształtu – jak w plisowanych spódnicach czy kurtkach puchowych.
Dlaczego? Bo poliester to plastik, który ma wpływ nie tylko na naszą szafę, ale i na nasze ciało oraz środowisko. Nosimy go na sobie codziennie, często nie zdając sobie sprawy z konsekwencji. Dziś opowiem Ci, czym naprawdę jest poliester, jakie ma skutki dla naszego zdrowia i planety, oraz jak podejmować bardziej świadome wybory.
Czy poliester rzeczywiście powinien zniknąć z naszych szaf? A może jest sposób, by korzystać z niego mądrze? Sprawdź, jak go unikać, czym go zastąpić i kiedy warto go zachować. Czytaj dalej i odkryj, jak Twoje ubrania wpływają na Ciebie i świat!

Czym jest poliester?
Poliester to materiał syntetyczny, który powstaje z pochodnych ropy naftowej. Jeśli kiedykolwiek zastanawiałaś się, co to właściwie znaczy „100% poliester” na metce, to mowa o tkaninie w całości stworzonej z tworzywa sztucznego. Poliester to plastik, który został chemicznie przetworzony i utkany w materiał.
Dlaczego jest tak popularny?
Poliester jest wszędzie. Według badań, aż 60% współczesnych ubrań zawiera właśnie ten materiał. Jest tani w produkcji, nie gniecie się, szybko schnie. Dla producentów to wygodne rozwiązanie. Ale dla nas, konsumentek, może oznaczać dyskomfort noszenia – bo poliester często nie przepuszcza powietrza, zatrzymuje wilgoć i potrafi drażnić skórę. Co więcej, produkcja poliestru wiąże się z poważnym obciążeniem dla środowiska. Każde pranie syntetycznego ubrania uwalnia setki tysięcy mikroskopijnych włókien, które trafiają do wody, a potem do rzek, mórz i oceanów. Cząsteczki mikroplastiku zostały już wykryte w powietrzu, które wdychamy, w wodzie pitnej, a nawet w ludzkich płucach i sercu.
Czy to znaczy, że poliester to zawsze zły wybór? Niekoniecznie. Są sytuacje, kiedy ten materiał ma sens – na przykład w odzieży wierzchniej, w ubraniach sportowych, w plisowanych spódnicach, które dzięki niemu trzymają fason. Sama mam kilka takich rzeczy, ale kupuję je świadomie i rzadko. Jeśli dopiero zaczynasz budować swoją szafę kapsułową, zachęcam: zwracaj uwagę na skład. Wybieraj materiały naturalne – bawełnę, len, wełnę, jedwab czy Tencel. Jeśli już sięgasz po poliester, niech to będzie domieszka, a nie 100% skład. Twoja skóra i planeta Ci za to podziękują.

Jak poliester wpływa na nasze ciało?
Kiedy pierwszy raz zaczęłam świadomie przyglądać się swojej garderobie, zaskoczyło mnie, jak wiele ubrań było wykonanych z poliestru. Wcześniej nawet nie zastanawiałam się, jak materiał wpływa na moje ciało – liczyło się, że dobrze leży i nie trzeba go prasować. Ale z czasem zaczęłam zauważać, że w niektórych rzeczach po prostu nie czuję się dobrze. Że szybciej się pocę, że skóra swędzi, że wieczorem czuję ulgę, zdejmując ubranie.
Poliester to materiał, który nie oddycha. Nie przepuszcza powietrza tak jak bawełna, len czy wiskoza. Zatrzymuje wilgoć i ciepło przy ciele, co może powodować nadmierne pocenie się – zwłaszcza latem albo wtedy, gdy jesteśmy w ruchu. Jeśli zdarzyło Ci się założyć bluzkę z poliestru w upalny dzień i po chwili czuć dyskomfort, to dokładnie o tym mowa.
Niektóre osoby mogą też reagować na poliester podrażnieniem skóry – zwłaszcza gdy noszą go bezpośrednio na ciało. Choć sam materiał nie jest toksyczny, jego syntetyczne pochodzenie i sposób barwienia mogą wywoływać alergie kontaktowe. Objawy? Swędzenie, zaczerwienienie, niekiedy wysypka. U mnie objawiało się to po prostu uczuciem duszności skóry – jakby potrzebowała odetchnąć.
Czy poliester jest zdrowy? Dla większości z nas nie będzie niebezpieczny w dosłownym sensie. Ale nie da się ukryć, że nie sprzyja komfortowi – a wygoda, przewiewność i swoboda ruchu są przecież kluczowe, zwłaszcza gdy prowadzimy aktywne życie, mamy dzieci, biegamy między pracą a domem.
Z czasem nauczyłam się, że lepiej czuję się w materiałach, które oddychają razem ze mną. Dlatego dziś zwracam uwagę nie tylko na fason, ale też na to, co jest napisane na metce. I wiem, że warto.

Jak poliester wpływa na naszą szafę?
Budując swoją szafę kapsułową, zależało mi na ubraniach, które przetrwają więcej niż jeden sezon. Dlatego zaczęłam zadawać sobie pytania: czy dane ubranie dobrze się nosi, jak wygląda po kilku praniach, czy będzie służyć mi długo? Właśnie wtedy przyjrzałam się bliżej ubraniom z poliestru.
Z jednej strony poliester rzeczywiście ma kilka praktycznych cech – nie gniecie się, szybko schnie i nie kurczy w praniu. Można go bez problemu wrzucić do pralki, nie trzeba prasować, a sukienka z walizki wygląda prawie tak samo jak przy pakowaniu. Brzmi jak ideał? Tylko z pozoru.
Z czasem zaczęłam zauważać, że ubrania z poliestru szybciej się mechacą i tracą świeżość. Niby wyglądają „jak nowe”, ale nosząc je, czułam się… nieświeżo. Poliester łatwo się elektryzuje, przyciąga kurz i włosy, a na niektórych sylwetkach podkreśla to, co wolałabym ukryć – zwłaszcza jeśli jest cienki i połyskujący. Stylizacja może wyglądać tanio, nawet jeśli krój jest przemyślany. Ile razy kupiłam bluzkę za 29 zł, tylko dlatego, że „była tania” – i po dwóch wyjściach już wiedziałam, że to był błąd. Często to właśnie ubrania z poliestru kuszą niską ceną i modnym fasonem, ale nie wytrzymują próby czasu. Dziś wiem, że lepiej kupić jedną koszulę z dobrej bawełny, niż trzy z poliestru, które za chwilę wylądują na Vinted.
Czy poliester jest całkiem zły? Nie. W domieszkach – zwłaszcza w swetrach, marynarkach czy kurtkach – może poprawić trwałość, elastyczność, a nawet sprawić, że ubranie lepiej trzyma fason. Zimą dobrze izoluje ciepło, dlatego często znajdziemy go w podszewkach czy ociepleniu kurtek. Ale latem? Tu zdecydowanie wolę len, wiskozę lub cienką bawełnę.
Dziś, zanim kupię coś nowego, zaglądam na metkę. Jeśli widzę 100% poliester, zastanawiam się dwa razy – czy naprawdę warto. W większości przypadków odpowiedź brzmi: nie.
Jak poliester wpływa na planetę?
Wiesz, poliester to tak naprawdę plastik, który powstaje z ropy naftowej. Jego produkcja wymaga dużo energii i niestety przyczynia się do zanieczyszczenia powietrza oraz środowiska. Najgorsze dzieje się, gdy pierzemy ubrania z poliestru. Mikroskopijne włókna, zwane mikroplastikiem, dostają się do kanalizacji, trafiają do rzek i oceanów, a potem pozostają tam na lata. Ryby je połykają, a my… zjadamy je razem z owocami morza. A recykling? Teoretycznie ubrania z poliestru można ponownie przetworzyć, ale w rzeczywistości robi się to rzadko. Większość kończy na wysypiskach lub, co gorsza, w naturze. Oczywiście poliester z recyklingu zużywa mniej surowców niż jego nowa produkcja, ale to nie rozwiązuje problemu. Nadal generuje mikroplastik i nie jest biodegradowalny.
Czy to znaczy, że powinniśmy unikać poliestru całkowicie? Nie zawsze się da. Ale możemy świadomie wybierać ubrania, dbać o nie i nosić je jak najdłużej, zamiast ciągle kupować nowe.

Jak wybierać ubrania przyjazne dla planety i ciała?
Jeśli chcesz unikać plastiku w swojej garderobie, postaw na naturalne i ekologiczne materiały. Len jest przewiewny i trwały, świetny na lato. Tencel, produkowany z celulozy drzewnej, jest miękki i oddychający. Wiskoza to kompromis między wygodą a ekologią, jeśli pochodzi z odpowiedzialnych źródeł.
Podczas zakupów zawsze sprawdzaj metki. Jeśli widzisz „100% poliester”, to znak, że ubranie jest syntetyczne. Lepiej wybierać mieszanki z naturalnymi włóknami lub poliester z recyklingu. Certyfikaty, takie jak GOTS czy OEKO-TEX, pomagają znaleźć bardziej świadome wybory.
Nie każdy poliester to zło wcielone. W sportowych ubraniach czy kurtkach wodoodpornych ma swoje zastosowanie – klucz to świadomość, kiedy warto go używać. Jeśli już masz ubrania z poliestru, dbaj o nie, pierz rzadziej i w workach filtrujących mikroplastik.
Nie musisz od razu wymieniać całej szafy. Zacznij od sprawdzania metek – to pierwszy krok do bardziej świadomych wyborów!
Czuję, że tu zostanę na dłużej.Tekst był wyjątkowo przystępny. Treść dobrze wyważona – nie za dużo, nie za mało. Widać, że ktoś tu nie tylko pisze, ale też dogłębnie przemyślał temat. Czy to był impuls, czy wynik dłuższych przemyśleń?